Impuls, totalne szaleństwo, ból… i łzy radości

Nawet nie wiem, od czego zacząć. Wszystko działo się tak szybko, że zanim się obejrzałem, stałem już na linii startowej 18 Maratonu w Dreźnie z jedną myślą w głowie „Co ja tu do cholery robię? To jest jakiś sen. Taki sen na jawie” No ale to nie był sen… Więc jak to się stało? Czytaj dalej

21.10.2016 (trening z niespodzianką…)

Po krakowskim półmaratonie w niedzielę nastąpiło kilkudniowe „rozluźnienie” i dopiero w piątek pierwszy trening na trasie praca-dom. W sumie odbyło się bez większych problemów…no może poza jednym – już nigdy nie będę biegał 1.5 h po dwudaniowym obiedzie…

Dystans: 9.15 km
Pogoda: 7 oC, ale przyjemnie
Średnie tempo: 5.22 km/min
Średnie tętno: 158 u/min
Wrażenia: poza walką z żołądkiem całkiem przyjemny bieg 🙂

* a teraz niespodzianka biegowa…pod klatką do domu spotkałem sąsiada wracającego ze spaceru ze swoim psem…krótkie pogaduchy i tak od słowa do słowa z jego strony padła propozycja przyłączenia się do grupy wyjeżdżającej w niedzielę na bieg….hmmm pomyślałem… „Sorry, to nie dla mnie. Jeszcze nie teraz. Jeszcze za wcześnie.” I rozeszliśmy się do swoich domów. Krótka rozmowa, ale wystarczyło, żeby w mojej głowie zaczęła kiełkować pewna myśl…. za moment kolejny wpis ….

Trailowy sezon rozpoczęty cz. I

W sobotę 15 października wziąłem pierwszy raz udział w imprezie City Trail. Nawet nie wiedziałem, czego się spodziewać, bo to tylko 5 km (a marzy mi się, żeby kiedyś przebiec 50+). No ale nic, pomyślałem, że to zawsze jakieś fajne nowe doświadczenie. Tym bardziej, że mam na koncie dopiero jeden półmaraton górski. Poza tym to fajnie pobiegać sobie rano w lesie z innymi biegowymi „popaprańcami”. Czytaj dalej

11.10.2016

Pierwsze opisane tutaj wybieganie 🙂

Dystans: 10.10 km
Pogoda: 8 oC, lekki deszcz, lekki wiatr
Średnie tempo: 5.34 min/km
Średnie tętno: 167 unm
Wrażenia: pierwszy kilometr – masakra, łydki jak z kamienia. Ale potem już lepiej. Na 6 km prawie zostałem rozjechany przez jakiegoś barana na przejściu dla pieszych na zielonym świetle…  Na około 7 km lekki ból lewego kolana (wciąż leczę kontuzję). Ale ogólnie super.  Pełen relaks. Aha, ani razu nie spojrzałem na zegarek, w jakim tempie biegnę. Od jakiegoś czasu tak robię, jak biegnę z pracy do domu. Po prostu biegnę dla samej przyjemności biegania. I już. Bez spiny.

Uwaga: muszę zainwestować w coś na szyję do biegania, bo po 2 km robi się „mokro” i zaczyna być średnio przyjemnie….

Treningi. Kilka słów.

Hej,

Tak sobie pomyślałem, że może warto rejestrować codzienne, no nazwijmy je treningi 🙂 No może lepiej biegania… Może zapisywanie na bieżąco (taki jest plan) wrażeń i samopoczucia w trakcie biegania pozwoli za jakiś czas dokonać ich analizy… bo po jakimś czasie wszystko i tak wyleci z głowy… więc jak już się zapisze, to zostanie… no chyba że Internet się wyczerpie i wszystko przepadnie 🙂

Nie wiem też, jaki format opisu przyjąć (wszelkie sugestie mile widziane), więc trochę idę na żywioł…metodą prób i błędów. Jest spora szansa, że będzie to jakoś powoli ewoluowało. Na razie będzie coś koło tego:

Dystans:
Pogoda:
Średnie tempo:
Średnie tętno:
Wrażenia:

Coś jeszcze? Nie wiem. Wyjdzie w praniu.

Do zobaczenia na trasie

M

No to się zapisałem

Witam,

Pod wpływem jakiegoś dziwnego impulsu zapisałem się na dwa półmaratony – Katowice i Kraków (w odstępie 2 tygodni)…. tak więc muszę się sprężyć i zacząć przygotowania. A biorąc pod uwagę lekkie urlopowe treningowe lenistwo muszę się solidnie spiąć….dieta, bieganie, ćwiczenia…

Wczoraj 8 km i o dziwo bez żadnego bólu (co jest zaskakujące biorąc pod uwagę moje ostatnie pasmo kontuzji…).

Do zobaczenia na trasie!

M